Dyndające obywatelstwo

Wczorajszym meczem nie emocjonowałem się. Zaglądałem co chwilę do pokoju z telewizorem, śledziłem przez moment akcję, ale zaraz znajdowałem coś ciekawszego do roboty. Tak to mnie mizernie interesuje, biję się w piersi. Znacznie bardziej zainteresowała mnie dzisiejsza wypowiedź mistrza intelektu Mirosława Orzechowskiego. Niemieckawy z lekka Polak Łukasz Podolski strzelał bramki bezwzględnie celnie, więc jako formę bezwzględnej zemsty Orzechowski sugeruje pozbawienie go obywatelstwa. Z takim oto apelem wystąpił podobno do Prezydenta, uznając widocznie aż tak wysoką rangę tej sprawy. Ranga z pewnością wysoka, ale i trudna wręcz beznajdziejnie. Obejrzałem parę serwisów informacyjnych i moje zdziwienie wzrastało błyskawicznie, wypierając całkowicie początkowe rozbawienie. Również program Tomka Lisa dostarczył mi podobnego skrętu emocjonalnego, przynajmniej po nim nie oczekiwałem zbyt wiele… Czy ktoś mi może na miłość boską wskazać paluszkiem na jakiej podstawie można kogokolwiek pozbawić obywatelstwa?! Może oślepłem?

Naukowo w szczególe

Czy trzeba cokolwiek tu jeszcze wyjaśniać? Sesja zbliża się, niepokoi i zanudza. Egzamin z prawa karnego udało mi się zaliczyć w przedterminie i powinienem teraz spokojnie uczyć sie do pozostałych. Niestety w międzyczasie trafiło się parę drobnych spraw związanych z ćwiczeniami, które niepotrzebnie rozpraszają, odwracają uwagę od głównych problemów. W poniedziałek muszę napisać zaległe kolokwium z prawa administracyjnego, dzień później idę na dopytkę żeby poprawić ocenę z prawa konstytucyjnego. Z przedmiotu tego zdecydowałem się na zdawanie ustne, odrobinę pomóc może więc zapisana w indeksie sugestia, że niby jestem piątkowym studentem… Co za bzdury. Najwięcej uwagi poświęcać powinienem teraz prawu finansowemu, z którego czeka mnie egzamin w formie testu. Materiał z tego przedmiotu przedstawia się na tyle niezachęcająco i obszernie, że dopiero dziś zdołałem wziąć się za naukę. Szybko zdołałem określić jej formę – zamierzam poprzestać na dokładnym przeczytaniu notatek z wykładów. Na nic więcej i tak nie miałbym czasu, ochoty nawet jeszcze mniej. Ustawy z gałęzi prawa finansowego są na tyle zmienne, że dokładna ich nauka jest niczym innym jak tylko absurdem. Dziś już nic nie robię, za nic.