Ubuntu rozwikłane

Po wczorajszych frustracjach i porażkach przy podłączaniu laptopa do telewizora kablem S-Video, zasiadłem do problemu ze świeżym umysłem. Świeży umysł rozpoczął od demonicznie sprawnej analizy, dokonał subsumpcji problemu i sugerowanych rozwiązań, po czym ze skutecznością filmowego snajpera wprowadził rozwiązanie w życie. Pomocny okazał się wątek na polskim forum Ubuntu, jednak do rozwiązań w nim wskazanych musiałem wprowadzić parę modyfikacji. Przekazywanie obrazu do telewizora nie działa jeszcze idealnie, zwłaszcza Totem wyraża stanowczy sprzeciw przy odtwarzaniu filmów na dwóch ekranach równocześnie. Z tym już można poradzić sobie, klikając przypadkowo w opcjach rozdzielczości ekranu w menu systemowym GNOME. Najważniejsze jest uzupełnienie pliku /etc/X11/xorg.conf o parę równiutkich linijek:

Section "Monitor"
	Identifier	"LVDS"
	Option	"DPMS"
EndSection

Section "Monitor"
	Identifier	"TV"
	Option	"Ignore" "false"
	Option	"TV_FORMAT" "PAL"
EndSection

Section "Screen"
	Identifier	"Default Screen"
	Monitor	"TV"
	Device	"Configured Video Device"
EndSection

Mam niepokojące wrażenie, że nie wszystko jest tu potrzebne i mógłbym tą kwestię rozwiązać jeszcze prościej. Niewątpliwie zasiądę jeszcze nieraz przed komputerem, zastanawiając się nad tym i innymi życiowymi problemami… Pozostaje mi mieć nadzieję, że w następnej wersji Ubuntu wszelkie zabiegi w kierunku przekazywania obrazu do telewizora okażą się zbędne.

Komentarze

Piotr Pyclik

Koniec migracji

Wykonałem dziś istotny wysiłek, by wreszcie móc zakończyć tą przynudzającą serię komputerowych wpisów. Zainstalowałem na laptopie Ubuntu, przeniosłem wszystkie pliki, skonfigurowałem co nieco i mam już święty spokój. W krótkim cza[...]

Bastet_Milo

To ja mam pytanie: czy jak wyświetlasz film to on ma fullscreen na TV czy na monitorze?

Piotr Pyclik

Mój wpis wymaga pewnego uzupełnienia. Po kilku godzinach podłączyłem laptopa do telewizora ponownie i moja cudowna konfiguracja przestała działać. Tak po prostu, bez żadnych nowych błędów. W międzyczasie nie zmieniałem niczego w plikach konfiguracyjnych, była tylko aktualizacja paczki xorg-core. Może to ta aktualizacja, może nie, skończyły mi się pomysły. Wyrosłem już z wieku, w którym takie rzeczy by mnie bawiły. Nie mam czasu ani ochoty na kombinowanie.

Zainstalowałem nawet openSUSE, które podobno ma najlepszy konfigurator grafiki – nic nie działa dokładnie tak samo. Na mój komputer chyba zawita Windows, pierwszy raz po jakichś 4-5 latach.

Livio

Wyrosłem już z wieku, w którym takie rzeczy by mnie bawiły.

Nie trzeba być w Twoim wieku, by te rzeczy przestawały bawić...

Piotr Pyclik

Ale ty jeszcze siedzisz na Linuksach. ;) Ja poczekam jeszcze parę lat – może coś się zmieni i tak straaasznie skomplikowane rzeczy jak podłączenie TV będą działać. Z resztą wkurzenie na Linuksy jakoś narastało od dłuższego czasu…

Livio

Xorg ma działać podobno bez xorg.conf, a hotplugging ma działać. Tak mówiono jakiś czas temu, choć chyba im się nie udało. U mnie działało…

Piotr Pyclik

No to miałeś farta, niestety tym razem #SOA1 u mnie nie zadziałało. Jeśli chodzi o Xorg, to ktoś powinien dobrać się do jego źródeł i wykasować je, potem podpalić dysk twardy na którym były, a na koniec gdzieś głęboko go zabetonować. Dla pewności powinno się jeszcze zatrudnić chińskich specjalistów, żeby upewnili się czy nic w internecie po nim nie zostało.

W działający hotplugguing na Xorg zwyczajnie nie wierzę. To nie ma prawa działać. I nawet nie chodzi o to, że razi mnie sama konieczność zaglądania do xorg.conf. Chodzi o to, że prawidłowej konfiguracji w tym pliku nie kumają chyba nawet sami twórcy Xorg, a na pewno autorzy dziesiątek gównianych poradników dostępnych w sieci – zazwyczaj dostarczających sprzecznych ze sobą sugestii

Livio

Ja mam farta o wiele częściej, niż inni. Jedyne urządzenie, które na Linuksie mi się nie poddało, to śp. WLAN-ka.

Piotr Pyclik

Mi w sumie tylko TV nie chce działać, miałem też problemy z utworzeniem sieci lokalnej. Klęska w podłączeniu TV jest bezpośrednią przyczyną chęci wypróbowania Windowsa. Ważniejsze jest to, że GNOME zaczyna mnie irytować stagnacją, kiepsko zintegrowanym Compizem… Z zainteresowaniem czekam na KDE4. Pewnie prędzej czy później będę go używał, tylko z kolei nie mam pomysłu na jakiej dystrybucji. Wiem że openSUSE twoim zdaniem jest git, ale jak już, to poczekam na wersję 12 – 11 to jeszcze nie to.

Livio

Skrypt gnome-wm to koszmar. Gdyby nie praca dystrybucji, nie wiem, jak byśmy mieli zintegrowanego Compiza…

A na KDE4 to i ja patrzę zaciekawiony. O ile domyślnie brzydkie, o tyle to nie problem (; .

openSUSE chwalę, bo uważam je tego warte. Gdy przestanie – będę pluł, jak na Fedorę, która odkryła swoją „przyjazność” przede mną :/ .

Piotr Pyclik

Główną zaletą tej dystrybucji, cechą wyrózniającą, jest YaST. O ile w 11 jeszcze go nie trawię i to zarówno na GTK2 jak i na Qt3, to w 12 dam mu drugą szansę. Do tej pory z pewnością będzie elegancko zintegrowany z KDE4 i Qt4. Czas oczekiwania mogę przezimować na Windowsie, choćby żeby odsapnąć od Linuksowego grajdołka.

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny