Ubuntu rozłożone
Rozłożyłem Ubuntu na łopatki, ślad najmniejszy nie został po jego przyjazności. Linux dla ludu przestał nagle rozwiązywać za mnie wszelkie nudne problemy, co zdołało zirytować mnie potężnie. Kupiłem sprytny kabelek S-Video w zamiarze podłączenia laptopa do gniazdka SCART w telewizorze. Zwyczajnie zachciało mi się obejrzeć jakiś film na większym ekranie, nie kisić się już na malutkim wyświetlaczu. Przez krótki optymistyczny czas miałem nadzieję, że podłączę kabel gdzie trzeba i już… Przecież Linux podobno stał się systemem dla zwykłego użytkownika, a moje lenistwo kwalifikuje mnie na pewno do tej zwykłości. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje poglądy, choć przynajmniej komputer nie milczał jak zabity, twierdząc że nie widzi żadnego telewizora. Po podłączeniu kabla i wydaniu polecenia xrandr -q w konsoli uzyskałem:
Screen 0: minimum 320 x 200, current 1280 x 800, maximum 1280 x 1280
VGA disconnected (normal left inverted right x axis y axis)
LVDS connected 1280x800+0+0 (normal left inverted right x axis y axis) 331mm x 207mm
1280x800 60.0*+ 60.0
1280x768 60.0
1024x768 60.0
800x600 60.3
640x480 59.9
TV connected (normal left inverted right x axis y axis)
1024x768 30.0
800x600 30.0
848x480 30.0
640x480 30.0
W opcjach rozdzielczości ekranu w menu systemowym GNOME pojawił się nawet drugi monitor, dla którego mogłem ustawiać rozmaite opcje. Niestety ekran telewizora pozostawał czarny, właściwie wręcz głuchy na moje usilne prośby. Przed zakupem laptopa wiele naczytałem się, jak to moja karta graficzna Intel 965GM jest znakomicie obsługiwana, tymczasem co się okazało? Lipa i kwitnąca kompromitacja. Coś niby chce działać, ale niewiele z tego wychodzi… Mój krótki opis nie oddaje wszystkich kombinacji, jakimi beznadziejnie próbowałem osiągnąć zamierzony efekt. Wysoce niepokojące jest, że w takich chwilach zaczynam zastanawiać się jak zachowałby się Windows? To komputer ma być dla mnie, nie ja dla niego. Z pewnością nie obraziłbym się, gdyby takie rzeczy działały tak zwyczajnie, bez zmuszania użytkownika do marnowania czasu i energii. Jutro spróbuję znowu, bez większych nadziei.
Piotr Pyclik
Ubuntu rozwikłane
Po wczorajszych frustracjach i porażkach przy podłączaniu laptopa do telewizora kablem S-Video, zasiadłem do problemu ze świeżym umysłem. Świeży umysł rozpoczął od demonicznie sprawnej analizy, dokonał subsumpcji problemu i sugerowanych[...]