Drugi rower
Zimno jak w jakimś grudniu, ale wieczorem pojeżdżę, przemogę się… Za kilka miesięcy będę jednak jeździł na zupełnie innym rowerze. Nie mam tu na myśli przerabiania obecnego, które jest procesem stałym i prędko się nie zakończy, ale zakup nowych dwóch kółek. Przeglądając fora tematyczne, z zainteresowaniem czytam relacje ludzi, którzy za śmieszne pieniądze, z użyciem starych części, składają od podstaw całkiem ciekawe rowery. Przez część wakacji zamierzam popracować i będę mógł wydać na taki wynalazek jakieś 400 złotych. Najbardziej podobają mi się ostre koła, z tą szosową geometrią, cieniutkimi oponami, barankami i staroświeckim wyglądem. Wizja kusząca, bo takim rowerkiem mógłbym bez obaw jeździć na uczelnię, a raczej bez obaw zostawiać go przed uczelnią na czas zajęć. W praktyce składanie przysporzy mi zapewne gigantycznych problemów, ale nie ma innego sposobu na przekonanie się o tym, niż spróbować samemu. Gdybym zabrał się za to we wrześniu, o ile nie będę miał żadnych egzaminów do poprawienia, to na październik drugi rower powinien być gotowy. :)
input
Ostre jest fajne, ale trzeba się przyzwyczaić – na początku połamać się to żadna sztuka ;-)