Drugi rower

Zimno jak w jakimś grudniu, ale wieczorem pojeżdżę, przemogę się… Za kilka miesięcy będę jednak jeździł na zupełnie innym rowerze. Nie mam tu na myśli przerabiania obecnego, które jest procesem stałym i prędko się nie zakończy, ale zakup nowych dwóch kółek. Przeglądając fora tematyczne, z zainteresowaniem czytam relacje ludzi, którzy za śmieszne pieniądze, z użyciem starych części, składają od podstaw całkiem ciekawe rowery. Przez część wakacji zamierzam popracować i będę mógł wydać na taki wynalazek jakieś 400 złotych. Najbardziej podobają mi się ostre koła, z tą szosową geometrią, cieniutkimi oponami, barankami i staroświeckim wyglądem. Wizja kusząca, bo takim rowerkiem mógłbym bez obaw jeździć na uczelnię, a raczej bez obaw zostawiać go przed uczelnią na czas zajęć. W praktyce składanie przysporzy mi zapewne gigantycznych problemów, ale nie ma innego sposobu na przekonanie się o tym, niż spróbować samemu. Gdybym zabrał się za to we wrześniu, o ile nie będę miał żadnych egzaminów do poprawienia, to na październik drugi rower powinien być gotowy. :)

Komentarze

input

Ostre jest fajne, ale trzeba się przyzwyczaić – na początku połamać się to żadna sztuka ;-)

Piotr Pyclik

Eee tam, mam za sobą przyzwyczajanie się do SPD. Wiem co to jazda na krawędzi. ;)

legalnycyklista

Ja zrobiłem sobie ostre koło (niskobudżetowe, dostosowałem piastę pod wolnobieg do zębatek dedykowanych torpedo), aczkolwiek jeżdżę nim raczej raz na jakiś czas, kiedy mam ochotę. Fajne, ale dla mnie nie do codziennej jazdy.
Na uczelnię jeżdżę odchudzonym mieszczuchem.

Piotr Pyclik

Rzecz w tym, że na uczelnię mam jakieś 4-5 kilometrów. Nawet na ostrym kole nie miałbym się kiedy zmęczyć.

legalnycyklista

Nie zauważyłem specjalnej różnicy w moim zmęczeniu na ostrym i na singlu – poza zjazdem mostem Poniatowskiego [waw]. Po prostu moje nogi i uszy (ta cisza przy niepedałowaniu!) wolą torpedo.

Piotr Pyclik

No to pozostaje mi do wakacji gromadzić wiedzę na temat budowy, a w wakacje trochę grosza na części. :D

wikiyu

Piotrek – też o czymś takim myślę :P ale powoli, nawet bardzo powoli
Legalny – a możesz powiedzieć jak przerobiłeś tą piastę by była ostra?

legalnycyklista

Ja na swoje wydałem jakieś 160zł peelen i parę godzin, w tym jakieś 2 z pilnikiem do metalu (:
Romet sport 60zł, opony 40zł, korby z supportem 57zł.

Wyglądało to tak – wziąłem zębatkę od torpedo, przyłożyłem do piasty pod wolnobieg. Zaznaczyłem markerem, gdzie są te trzy ząbki wewnętrzne na zębatce i zacząłem działanie pilnikiem. Kiedy (2h) skończyłem, nakręciłem jedną kontrę supportu na piastę do oporu, napaćkałem trochę poxipolu do wypiłowanych otworów (żeby zakleić nierówności i usztywnić zębatkę), nałożyłem zębatkę, dobiłem ją młotkiem, by dotykała kontry i nakręciłem drugą kontrę supportu trzymającą zębatkę.
Ot, koniec (: Wyższość nad tzw „sklejką” jest taka, że tu da się wymienić zębatkę (trzeba tylko za każdym razem dodawać trochę poxipolu). Moje ma już 3 lata, wcześniej dużo więcej na nim jeździłem i żadnych wad nie odkryłem. Piasta jest aluminiowa, favorit, ’85.

Piotr Pyclik

Gratulacje, piasta na Poxipolu. :D Ile mniej więcej cały rower cię kosztował?

legalnycyklista

Tak jak podałem, ok. 160zł.
Czasami zamiast poxipolu używałem też distalu, to taka bardziej hardkorowa odmiana (zamiast 10 minut, 24 godziny wiązania się (-: ). Zębatka przy codziennym użytkowaniu starcza na jakieś 3/4 roku (3,5zł).

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny