Domena przedłużona

Poranna synchronizacja z życiem sieciowym wykazała, że już w marcu kończy mi się domena. Home.pl uprzejmie donosiło o konieczności uiszczenia pewnej sumy, a oni już wtedy zajmą się całą resztą. Wszystko kulturalnie, bez problemów, z dostawą do domu i płytą Krzysztofa Krawczyka w prezencie. Na te 60 złotych za przedłużenie mogłem się zgodzić, wiele przecież nasłuchałem się o horrendalnych sumach, jakich zwykle za to się żąda. W tym momencie miałem okazję po raz pierwszy skorzystać z mTRANSFERU i muszę przyznać, że wygodne jest to ustrojstwo niezwykle. Jedno logowanie, parę kliknięć i już – można by wydawać pieniądze dla samej przyjemności wydawania. Potwierdzenie przelewu przyszło po paru minutach, kwestia obsługi domeny powinna przypomnieć o sobie dopiero za rok. Na podsumowanie obecnego roku przyjdzie pora, kiedy będę mógł uznać go za miniony – miniony z punktu widzenia niniejszego bloga, więc dopiero z początkiem marca. Jest to akurat odpowiednia ilość czasu, by wymyślić coś porządnego na taką okazję. W tym momencie poprzestanę na banalnym stwierdzeniu, iż sporo się wydarzyło, choć mogło więcej…