Ubuntu przeciw laptopom

Przed zakupem laptopa sporo naczytałem się o kłopotach, w jakie zwykle wpadają użytkownicy Linuksa, próbując zmusić te współczesne cuda techniki do sensownego działania. Choćby w miarę sensownego… Na swoim komputerze stacjonarnym od dawna używałem Ubuntu i w żadnym wypadku nie zamierzałem zmieniać systemu operacyjnego z powodu tak błahego, jak dorwanie się do nowego sprzętu. Po kilku minutach od uruchomienia zainstalowanej na laptopie Visty, pobieżnych oględzinach kolorowych ikonek, fruwających okienek i innych fajerwerków, lecz przede wszystkim czekaniu, czekaniu i jeszcze raz czekaniu, wiedziałem już doskonale co robić. Nie po to kupiłem szybki komputer, żeby męczyć się jak ze swoim dotychczasowym. Odpaliłem zaraz instalator Ubuntu, który odmówił niestety współpracy w kwestii operowania partycjami. Chodziło mi jeszcze po głowie, żeby zatrzymać tymczasowo Vistę, tak dla jej dokładniejszego przetestowania, ale skoro po dobroci się nie dało… Usunąłem wszystkie partycje i zainstalowałem Ubuntu na czysto. Postawiłem wszystko na jedną kartę, bo jakiejkolwiek płyty z najnowszym dziełem Microsoftu nie dostałem.

Po krótkiej instalacji, Ubuntu wstało bez jakichkolwiek protestów i musiałem odrobinę dokładniej przyjrzeć się systemowi, by natrafić na czające się komplikacje. Natychmiast rzuciło mi się w uszy, że nie działa dźwięk, zaś na oczy padło mi, iż uruchomienia się odmawia Compiz. Konsola wyglądała wprost koszmarnie, co jest podobno dość typowe dla wyświetlaczy w laptopach, zaś czytnik linii papilarnych najzwyczajniej nie działał. Mój nabytek – Lenovo 3000 N200, najwyraźniej nie polubił się z Ubuntu, może też Ubuntu nie polubiło jego. Potrzeba było trochę perswazji… W celu przekształcenia laptopa w miniaturową orkierstrę, wystarczyło dopisać dźwięczne, wdzięczne i krótkie:

options snd-hda-intel model=lenovo

do pliku /etc/modprobe.d/alsa-base. Muzyki mogłem już posłuchać, jednak pewien zgrzyt pozostał i miał się dobrze – co najmniej dziwnie przedstawiała się kwestia regulacji głośności. Gdy do wyjścia słuchawkowego podłączone były głośniki, przy zmianie głośności uruchamiały się wbudowane w laptopa pyrkacze. Źródła tego dziwnego problemu nie udało mi się ustalić do dziś, skutecznym jego obejściem okazało się wyjmowanie wtyczki z gniazdka słuchawkowego i ponowne jej wkładanie. Obrzydliwa prowizorka, ale działa. Na szczęście zjawisko to nie zachodzi, gdy zmieniam głośność w samych odtwarzaczach.

Zmuszenie do współpracy Compiza okazało się równie łatwym zadaniem. Jego obsługa została standardowo wyłączona, z powodu rzekomych nieprawidłowości w odtwarzaniu filmów. Do pliku /etc/xdg/compiz/compiz-manager należało dopisać:

SKIP_CHECKS=yes

wtedy jednak problemy z filmami okazały się zdecydowanie rzeczywiste. Problem udało się rozwiązać, zmieniając wyjście obrazu w ustawieniach GStreamera. Zadowolony z siebie, nie miałem już ochoty na męczenie się z takimi fanaberiami, jak czytnik linii papilarnych, jednak wygląd konsoli wciąż działał mi na nerwy. Poszukując jakichkolwiek wskazówek, wywróciłem niemal internet na lewą stronę, jednak zwróciło mi się to z nawiązką. Konieczne było uzupełnienie pliku /etc/initramfs-tools/modules o wpisy:

vesafb
fbcon

później zaś uaktualnienie obrazu jądra poleceniem update-initramfs -u . Teraz z /etc/modprobe.d/blacklist-framebuffer należało usunąć odwołanie do modułu vesafb i dodać je do /etc/modules. Na koniec w /boot/grub/menu.lst wystarczyło dodać vga=0x318 w linijce kernel, a usunąć splash. Proste? Jeszcze kilka lat temu nie wiedziałbym nawet jak zacząć… Ubuntu jest dytrybucją przyjazną, niestety jednak tylko na obsługiwanych w pełni konfiguracjach sprzętowych.

Komentarze

Bartini

Dopisz ten wpis do techbloga, przyda się ludowi ;)

Piotr Pyclik

Hmm, dopisać dopisałem, ale nie wiem czy się pojawi. Kiedyś usunąłem u siebie w panelu kategorie techblog i miniblog, więc może to nie zadziałać.

Bartini

Poproś sparrowa, zeby ci z powrotem przywrócił te kategorie.

Piotr Pyclik

Nie chce mi się zawracać mu głowy. Ten wpis robiłem głównie dla siebie, gdybym musiał przeinstalować kiedyś Ubuntu i dla ludzi wpadających tu przez Google. Poza tym kategoria techblog zupełnie nie pasuje mi do mojego układu kategorii, a trochę z nim kombinowałem.

ximian

Usunąłem wszystkie partycje i zainstalowałem Ubuntu na czysto. Postawiłem wszystko na jedną kartę, bo jakiejkolwiek płyty z najnowszym dziełem Microsoftu nie dostałem.
Nie zrobiłeś sobie kopii zapasowej na płytach? IMO mało rozsądne posunięcie.

Piotr Pyclik

Kopii zapasowej Visty? Nie spodobała mi się, więc jej nie potrzebowałem. Od kilku lat używam wyłącznie Linuksów, więc od dawna Windowsy traktuję raczej jako ciekawostkę...

Void

Co do wesołych efektów z kartą dźwiękową, podejrzewam, że pomóc może upgrade ALSA. Mi pomógł, problemy dość podobne .

Piotr Pyclik

Czyli być może nowa wersja Ubuntu przyniesie tu zmianę.

Void

Tak, jeśli tylko zaktualizują paczki z ALSA, a wszystko na to wskazuje. Bug raportowałem „upstream” i wedle autorów jest obecnie „fixed” ;-) (niestety wymagana rejestracja aby podejrzeć listę błędów w bugtrackerze…)

Piotr Pyclik

Gratuluję aktywności. :)

Void

Dziękuję. Czego to nie robi się dla rodziny ( :-D )...

Marcin W

zrobiłem wszystko według powyższych instrukcji (chodzi o wygląd konsoli) i niestety teraz nie działa… :/
po wciśnięciu ctrl+alt+f1…6 wyswietla sie to co pod ctlr+alt+f7, tylko nieźle pokaszanione…

Piotr Pyclik

Właśnie dlatego sterowniki dla framebuffera są domyślnie wyłączone — lubią sie kaszanić. U siebie też już to wyłączyłem, bo z działania nie jestem szczególnie zadowolony.

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny