Dzień dodatni

Jakże mi się dziś wspaniale jeździło. :) Nie zaplanowałem żadnej nadzwyczajnej trasy, żadnej nadzwyczajnej też nie zrealizowałem w praktyce. Zwykły standard dla rowerzystów ze Szczecina, czyli dojazd nad Jezioro Głębokie, okrążenie samego jeziora i powrót, łącznie zaledwie 26 kilometrów. Podczas kilku ostatnich wycieczek zdarzało mi się zmęczyć, musiałem odpoczywać wręcz absurdalnie często. Dziś wcale nie było takiej potrzeby, a powrót aleją Wojska Polskiego, później Piastów i ulicą Mieszka I był po prostu fantastyczny. :) Popędziłem tak, jak dawno mi się to nie zdarzało i w najmniejszym nawet stopniu nie byłem zmęczony. Najwyraźniej forma powoli wraca. Już w domu zaraz zadzwonił do mnie kurier, któremu długo musiałem tłumaczyć, jak ma dojechać pod mój blok. Wreszcie jakimś cudem mu się udało i w moje ręce trafiły rowerowe spodenki. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że są luźne, zdecydowanie luźne, bez wątpienia nie maja nic wspólnego z obcisłością. ;) Składają się właściwie z dwóch spodenek, przy czym wewnętrzne posiadają wkładkę antybakteryjną i przypinane są do zewnętrznych zatrzaskami. Rozwiązanie wydaje się wygodne, ale mnie ucieszyło szczególnie, że wewnętrzne można nosić bez tych drugich, więc już teraz będę mógł używać ich z długimi spodniami.

Pozytywnych stron tego dnia jest więcej i nie wszystkie związane są z rowerową pasją. Na stronie wydziału zamieszczono wyniki egzaminu z teorii organizacji i zarządzania. Na liście znalazło się około stu nazwisk, przy czym nikt nie zaliczył, bez najmniejszego wyjątku. Nie znalazłem swojej oceny i uznałem, że moja praca najwyraźniej nie została sprawdzona. Zacząłem już zastanawiać się nad nauką na poprawkę, bo nie widziałem powodu, dla którego miałbym dostać ocenę pozytywną w warunkach tak krwawej rzezi. Wtedy kolega z grupy pogratulował mi zdanego egzaminu, co nieco mnie zdziwiło, ale równocześnie coś zaczęło mi świtać… Profesor równocześnie z ogłoszeniem wyników poinformował, iż osoby których nie ma na liście, zdały ten nieszczęsny egzamin. Ostateczną ocenę poznam jutro, ale nie jest to przecież zbyt ważne. Jeszcze tylko ocena z prawa cywilnego i sesje mogę uznać za zamkniętą.

Komentarze

wikiyu

raz: gratuluję odwrotnego wyniku sesji niż mój
a w kwestii rowerowej – nie będę się powtarzał w kwestii spodenek :P Za to życzę dalszej jazdy i poprawy formy :P

Piotr Pyclik

Więc życzę zdania egzaminów. Nie można dać się tym wrednym profesorom! ;)

wikiyu

lol, ja tu właśnie jestem w końcu poprawkowej…

Piotr Pyclik

U nas się zaczyna w poniedziałek. A trwa… Jeszcze długo, dłużej od właściwej. ;)

meak

Mnie też się wreszcie udaje ostatnio przejechać parę km więc od standardowego siedmiokilometrowego dojazdu do pracy. Niech się wreszcie ten dzień wydłuży, żeby można było dalej jeździć. Nie mogę się też już doczekać, kiedy wreszcie dosiądę Unibike Viper, bo gdzieś za miesiąc mam nadzieję dokonać takiego zakupu…
BTW, widzę że jednak wpisujesz wycieczki na bikestats. Jesteś obserwowany ;)

Piotr Pyclik

Zacząłem wpisywać i na bikestats i do swojego arkusza kalkulacyjnego. Wszystko przez ten nowy licznik, jego fajność jakoś mobilizuje mnie do tego. :) Dzien na szczęście wydłuża się w bardzo widoczny sposob, te dwie godzinki zawsze można znaleźć, ale ja czekam przede wszystkim na ocieplenie. Jednak jestem typowym zmarźluchem i nawet rowerowanie tego nie zmieni. ;)

wikiyu

ja tam trzymam ostatnio statystyki jazdy lokalnie, ale musze przyznac ze idzie mi coraz ladniej jazda jak na nie patrze, moze niedlugo cos o tym skrobne

Piotr Pyclik

No to pochwal się. :) A na bikestats mógłbyś też założyć konto, mi spokojnie wystarczy co parę dni uzupełniać wpisy z arkusza do bikestatsa. Kilka minut roboty, a jaka radocha! ;)

meak

Mam wrażenie, że wikiyu już nieraz mi na bikestats mignął ;)

meak

A jeśli chodzi o zakładanie konta to też mógłbyś w końcu odszyfrować swoje wpisy, czyli uaktywnić bloga ;P

Piotr Pyclik

Nie-e, nie będę sie rozdzielał na 2 blogi. Poza tym sprawa jest prosta – wszelkie relacje z trasy są w kategorii Wyprawy. Poza tym nie wiem czy wiesz, ale blogi bikestats nie mają RSS, co koszmarnie utrudnia ich śledzenie. :/

meak

Wiem, Blase kiedyś obiecywał wprowadzenie mnóstwa usprawnień, m.in. RSS-ów, ale coś wolno to wszystko idzie. Co do rozdzielania na dwa blogi to nie do końca prawda – nie musisz tam pisać nic innego poza tym, co do tej pory tyle, że wpisy będą dostępne w łatwiejszy sposób dla innych – teraz też są, ale trzeba skorzystać w wyszukiwarki. W bikestats są też tzw. kategorie – kiedy klikniesz na jedną z nich, masz podanych automatycznie kilka wartości – kilometry dla danej kategorii, średnia prędkość, ilość wycieczek itp. To jest chyba nieaktywne, kiedy nie jest uruchomiony bikelog. No, ale ja bym wszystkich na bikestats wysłał, a poza tym rozumiem, że możesz zwyczajnie mieć ochotę na taki a nie inny sposób użytkowania bikestats ;)

Piotr Pyclik

Hmm, właśnie zauważylem, że kiedy nie prowadzę na bikestats bloga, to dostęp do mojego profilu jest utrudniony. Tym mnie przekonałeś, ale pozostanę przy zamieszczaniu na bikestatsowym blogu opisów tras. Cokolwiek bardziej treściwego będzie lądowało tutaj.

meak

No, właśnie to cały czas starałem się wytłumaczyć!! :)))
Muszę popracować nad jasnością swoich wypowiedzi ;)

Piotr Pyclik

Dopiero teraz zrozumiałem. Niewykluczone że to ja musze popracować nad swoją kumatością. ;)

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny