Przereklamowany Compiz
Możliwość używania Compiza była jednym z powodów, dla których planowałem sprawić sobie nowy komputer. Moja dotychczasowa karta graficzna zwyczajnie sobie z nim nie radziła, tymczasem chciałem na własne oczy zobaczyć słynną obracającą się kostkę, drgające w czasie przesuwania okienka, okienka prześwitujące i wyginające się na rozmaite sposoby. Konfiguracja Compiza, automatycznie włączająca się w Ubuntu na komputerze z odpowiednią kartą graficzną, zarówno ta w wersji standardowej, jak i we wzbogaconej, wydaje się przemyślana. Bez wahania mogłem przy niej pozostać, jednak ciekawość skierowała mnie w kierunku poszukiwania rozwiązania bardziej zaawansowanych. Właśnie w tym momencie rozpoczęły się problemy, moje rozczarowanie zaś narastało. Pierwsze z narzędzi konfiguracyjnych wcale nie zamierzało się włączyć, zmuszone okazało się wyjątkowo skąpe w kwestii możliwości, drugie przypominało raczej zagadkę logiczną, jednak to przy nim musiałem pozostać. Co gorsza, musiałem z tego wynalazku też korzystać…
Rozszyfrowanie mnogich opcji i osiągnięcie pożądanego rezultatu zajęło mi sporo czasu i nie należało do przyjemności. Do tej pory niestety nie udało mi się uzyskać przeźroczystości dla wybranych elementów pulpitu. Okienko z opcjami, które w teorii ma to umożliwiać, wydaje się skrywać wiele tajemnic, najbardziej nieodgadnioną z nich, jest jednak sposób określania stopnia przejrzystości. Z pozoru sprawa wydaje się prosta, bo mamy przecież najzwyklejszy suwak, jednak o ile rzeczywiście jego funkcjonowanie wydaje się odnosić w jakiś sposób do przeźroczystości, to niestety w zależności od jego pozycji przybiera ona losowe wartości. Nie mniejszym rozczarowaniem jest efekt drgających przesuwanych okien, któremu towarzyszą przekłamania graficzne i paskudne rozmycie czcionek. Jestem w stanie uznać tu winę karty graficznej, zakładając że inny sprzęt zapewnia efekty wyższej jakości, jednak karty produkcji Intela należą podobno do najlepiej obsługiwanych przez Linuksy.
Słynna kostka okazuje się niestety być słynną z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów. Na licznych prezentujących ją zrzutach ekranu, moją uwagę zwracały zawsze okropnie wyglądające linie kantów, przełamujące się przy ustawieniach innych niż poziom i pion. Autorzy często zapewniali, że w ruchu nie widać tego wcale, wygląda to fantastycznie i niech najlepiej pędzą do sklepów po nowe komputery wszyscy ci, którzy nie mogą sobie na to pozwolić. Niestety w moim wypadku efekt jest równie mizerny, na dodatek zdecydowanie nie podoba mi się sposób rysowania cieniowania na bocznych ścianach kostki, w czasie jej obracania. Nieco zasmucony, że jedna z bardziej promowanych możliwości Linuksa, pozostawia wciąż tak wiele do życzenia, usuwam obecną konfigurację Compiza. Przede mną ponowne przedzieranie się przez gąszcz opcji, w poszukiwaniu ustawień możliwie użytecznych i jednocześnie neutralnych dla mojego poczucia estetyki.
ethan
Nie pozostaje mi nic jak przyznać Tobie 100% racji.
Jedynie co do drgających okien to nie było u mnie problemów.
Przezroczystości jako takiej nawet chyba nie ma.
A dziesiątki opcji i przedzieranie się przez nie, to faktycznie koszmar..