Katedra zakończona
Szczecińska katedra świętego Jakuba, w wyniku wojennych nalotów, na długie lata utraciła zwieńczenie swej wieży. Od paru miesięcy z uwagą śledziłem zapowiedzi wzniesienia na jej szczyt nowej iglicy – przedsięwzięcia niebywale kosztownego i śmiałego, którego podjął się obecny proboszcz, ksiądz Jan Kazieczko. Prace nad uświetnieniem największego kościoła Szczecina trwają już od dawna, remontu doczekała się elewacja, zamontowano ogrzewanie podłogowe, sprowadzono już piszczałki do nowych organów, wkrótce rozpocząć mają się prace nad windami wewnątrz wieży, jednak operacja zamontowania iglicy swą efektownością jest w stanie przyćmić wszystko. O ostatecznym terminie lokalne media poinformowały dzień wcześniej, jednak już od momentu sprowadzenia pod katedrę jednego z najwyższych dźwigów w Polsce, można było spodziewać się, co niebawem ma nastąpić. W piątek rano przyjechałem rowerem pod katedrę, gdzie już sama obecność setek mieszkańców Szczecina wskazywała, że nastąpić ma coś wyjątkowego. Zaczęło się długie oczekiwanie, którego tego dnia zakończyć miało się rozczarowaniem.
Z pewnością liczni nieszczęśnicy, którzy wystawali na chłodzie parę godzin, mogli poczuć się zawiedzionymi. Podniesienie iglicy odwołano z powodu zbyt silnego wiatru, następną próbę zapowiedziano na następny dzień. Wstyd mi to przyznać, ale przegapiłem decydującą chwilę, nazajutrz przyjechałem pod kościół zbyt późno. Z pewną zazdrością patrzyłem na ludzi, którzy z pewnością wszystko widzieli, jednak mogłem już tylko patrzeć na gotowe.
Uwieńczona iglicą wieża katedralna ogromnie zdobi Szczecin. Z pewną satysfakcją muszę podkreślić, że o ile w Warszawie z każdego niemal jej punktu widoczny jest Pałac Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina, to w Szczecinie funkcję punktu orientacyjnego od kilku dni pełnić może bazylika świętego Jakuba. ;) Zapewne trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, zanim zdjęte zostaną rusztowania, jednak już teraz mogę być pewien, że ostateczny efekt będzie niezwykły.










