Zwyczajnie sesyjnie
Czy muszę kogokolwiek przekonywać, że styczeń jest okropnym miesiącem? Na samym końcu czekają mnie egzaminy, a moja nauka jest odrobinę w proszku. Poradzę sobie, co do tego wątpliwości mieć nie mogę, jednak nawet to przekonanie nie jest w stanie nastroić mnie pozytywnie do ogółu. Zdecydowanie najchętniej, a raczej najkonieczniej, pouczyłbym się prawa cywilnego, jednak oczywiście muszę poprawić zaległe kółko z prawa karnego. Bedę pisał je dokładnie czwarty raz i choć za każdym podejściem byłem nauczony, zawsze zdarzało się coś przykrego, nieprzewidzianego i paskudnego. Zwyczajnie nie zaliczałem. Tym razem będzie tak samo… Ewentualnie inaczej, bo przecież muszę być optymistą. W czwartek bezczelnie piszę te przeklęte środki karne, w piątek słyszę radosne: niezaliczone – środki karne
i tego samego dnia podchodzę do próby piątej. W niedzielę jeszcze szansa na pojedynek szósty, a jeżeli sprawy nie uda zamknąć się w tym tygodniu, mam jeszcze wiele okazji do końca tego miesiąca. Wolałbym uczyć się w tym czasie prawa cywilnego, w przerwach filozofii prawa, na koniec zaś teorii organizacji i zarządzania, ale priorytet przecież musi być jeden – prawo karne materialne. Pech.
maoam
Z taką ilością podejść nie może się nie udać. ;-)