Klawe bicie

Kibole to dopiero mają życie. Czasem sam aż żałuję, że obwód mojego bicepsu nie przerasta obwodu głowy, że zainteresowania moje zdecydowanie nie dotyczą krwi, połamanych kości i wywróconego na lewą stronę honoru, że nie pasjonuję się nawet piłką nożną – sportem tak sprzyjającym rozwijaniu tych pasji. Nie zdaża mi się pakować na siłowni, wypisywać bluzgów na piłkarskich forach, wreszcie umawiać się na ustawki i zwierać szyki przeciw życiowym wrogom: psom i ciotom z jakiejś Legii czy Lecha. Być może gdybym inaczej planował swoją przyszłość, odstawił czasem komputer, książkę, poszedł z kumplami na wódkę i wyrywanie panienek takich, co nawet na trzeźwo są łatwe. Gdybym wreszcie miał takich kumpli… Niestety trafiłem w nieodpowiednie towarzystwo, bez winy z pewnością nie pozostają też rodzice, już do młodego umysłu sączony jad kultury, przeklęte dobra wychowanie. Wielka szkoda, bo może teraz mógłbym wyjechać na wakacyjny obóz przetrwania, wydający się przecież miłą odmianą od stadionowych wojen. W ciągu tych paru tygodni z pewnością jeszcze bym przypakował, w dodatku jakich wspaniałych chwytów mógłbym się nauczyć! Jednym szarpnięciem wyrywałbym krzesła, ze zwinnością leśnego gibona przeskakiwałbym poręcze i płoty, waliłbym w podłe ryje bez opamiętania i większego wysiłku! Gdyby tylko moje życie potoczyło się inaczej…

Władze Krakowa chcą edukować agresywnych zadymiarzy podczas górskich wspinaczek, skoków na spadochronie, spływów kajakowych i biegów na orientację. Jak poinformował Adam Młot, pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. bezpieczeństwa imprez sportowych, ma to być sposób na zmniejszenie napięcia i agresji, którą kibice wyładowują na stadionach. Nie łudzę się, że nagle z miłości rzucą się sobie w ramiona, ale mam nadzieję, że jeśli jeszcze niedawno kogoś się asekurowało na linie podczas wspinaczki czy spływu górskim potokiem, to na ulicy nie potraktuje się go nożem czy pałką bejsbolową - powiedział pełnomocnik prezydenta.

Komentarze

Bartini

Buahahahahahahahah, to jest jakiś żart? Będą organizować za nasze pieniądze wycieczki krajoznawcze dla kiboli?

Piotr Pyclik

Też prawie spadłem z krzesła. :) Wiesz, to może coś dać, ale jednocześnie jest tak żałosne, że wolałbym, by było finansowane z prywatnych pieniędzy radnych Krakowa.

uzyszkodnik

ide na silke, jutro kupuje kose i szurikeny koszta ~ 200 zl, czyli troche mniej niz kilka takich zabaw. Mofc!3 mi od dzis per WiElkI.

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny