Film na przetrwanie
Mogłoby się wydawać, że siedzę na kanapie, leniwie z filiżanką typowej herbaty i oglądam bez przerwy filmy, jeden za drugim. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek wątpliwości, toteż natychmiast wyjaśniam, że tak absolutnie nie jest. Robię mnóstwo innych rzeczy, przeważnie zupełnie pozbawionych związku z nauką, choć przecież z zasady powinny być z nią związane, ale na pewno nie wgapiam się bez przerwy w kineskop. Skoro pewne sprawy zostały już wyjaśnione, ze spokojnym sumieniem polecić mogę czytelnikom film Survive Style 5+. Sam miałem przyjemność się z nim zapoznać już dość dawno temu, jednak dopiero wczoraj sobie o nim przypomniałem, kiedy przeglądałem zawartość serwisu Filmweb.pl. W tamtejszym katalogu filmów zaciekawiła mnie kategoria surreallistyczne
, oryginalnie przez dwa l, w której to serwis wyświetlić raczył właśnie Survive Style 5+. Natychmiast skojarzyłem znakomitą muzykę, dziwaczną fabułę, rozbrajający humor i akcję utrzymaną w sensownym tempie. Jak miałbym nie polecać takiej mieszanki?
Survive Style 5+ jest wykwitem kinematografii japońskiej, której znawcą zdecydowanie nie jestem, jednak zdobyłem już zdolność natychmiastowego jej rozpoznawania. Zdobyłem ją natychmiastowo. Reżyser Gen Sekiguchi przedstawia pięć historii, początkowo wcale ze sobą niezwiązanych, splątujących się jednak razem w finale. Zarówno owo splątanie jak i same historie trudno byłoby uznać za należące do codzienności, chyba że Japonia jest krajem aż tak egzotycznym. Mamy tu znerwicowanego mężczyznę, każdego wieczora nieskutecznie mordującego własną żonę, ojca rodziny zamienionego w koguta i jego rodzinę, próbującą żyć z tym ciężarem, trójkę młodocianych włamywaczy, których problemy z seksualnością są niebywale wręcz skomplikowane. Nie można zapominać też o autorce reklam, dziwnych zresztą jak cały film i płatnym zabójcy, importowanym prosto z Wielkiej Brytanii na potrzeby lokalnego przedsiębiorstwa usługowego.
Scenografia stanowi znakomite uzupełnienie fabuły, ponieważ zaś postarałem się zaprezentować ją na załączonych obrazkach, wyobrazić można sobie jakim rodzajem opowieści raczą nas autorzy filmu. Dykta, dykta i jeszcze raz dykta, jaskrawe i kontrastowe kolory, mnóstwo plastiku, kiczowatych świecidełek, ozdóbek i najzwyklejszych śmieci. Być może zapędzam się tu w interpretowaniu, ale całość wydaje się być karykaturą współczesnego świata, tylko odrobinę bardziej skupioną na Japonii. Muzyka w kinie jest dla mnie ogromnie ważna, nie może stanowić tylko bezpłciowego tła, o którym natychmiast się zapomina. W Survive Style 5+ znakomicie spełnia swoje zadanie, gitarowa i elektroniczna, ale przede wszystkim zawsze szybka, rytmiczna, z melodiami wpadającymi w ucho. Pasuje do stylu filmu Sekiguchiego, jest zawsze na swoim miejscu, dokładnie taka, jaką powinna być.
Jeśli oczekujesz czytelniku filmu skłaniającego do refleksji, przy którym można podumać i uspokoić skołatane nerwy, zdecydowanie odradzam Survive Style 5+, musiałoby się to wiązać z ogromną ilością dobrej woli i heroicznego wysiłku. Gdyby jednak wymagania sprowadzić do rozrywki, dynamicznej akcji i przezabawnej fabuły, to wybór jest raczej oczywisty. Można by najpewniej znaleźć mnóstwo innych filmów, ale po co szukać daleko?
Czy wspominałem o Japonkach? ;)




nudziarz
wybitny film. pomysł, wykonanie i vinnie jones pytający ludzi o ich miejsce na planecie.