Zawsze zły kapitalizm

Data 11 września zdaje się rozmywać w pamięci polityków, dziennikarzy, publicystów, zwykłych ludzi, targających do domów torby z zakupami, parkujących samochody, odprowadzających dzieci do szkół. Reporter lokalnego programu informacyjnego zamierzał zapewne udowodnić wczoraj tezę, którą przytoczyłem, przepytując osoby spotykane na ulicy, z czym też kojarzy im się dzisiejszy dzień. Cel swój osiągnął, a uzyskał nawet oszałamiającą odpowiedź, od kobiety obładowanej reklamówkami, iż może być to rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja. Walorów humorystycznych takiego stwierdzenia nie sposób nie docenić, toteż na podwyżkę w pełni zasłużył – nieszczęsna pani domu na reedukację. Wydarzenia sprzed sześciu lat są przede wszystkim tragedią rodzin ofiar, których cierpienie nie osłabnie jeszcze przez długie lata. Komentowanie ataków terrorystycznych, poszukiwanie ich przyczyn i przewidywanie przemian, jakie dokonać się mogą w ich wyniku, powinno być czynione z zachowaniem pamięci, co jest tu najważniejsze.

Właśnie przemyślenia na temat przemian, jakie czekają świat po 11 września, a które już teraz przecież się dokonują, są najbardziej zajmujące. Dochodzenie przyczyn zamachów obarczone jest znaczną trudnością, prawdy nie dojdziemy być może nigdy, mimo mnożenia fantastycznych teorii i podpierania się, rzekomo pewnymi, dowodami na ich rzecz. Szczególnie zainteresował mnie komentarz Radosława Czajki Sześć lat od końca wieku, w którym autor krytyce poddaje kapitalizm, a z którą to krytyką nie mogę się zgodzić.

Zachód znów zaspał, zapatrzył się w siebie. Ostatnia dekada XX wieku upłynęła mu pod znakiem ogłoszonego przez Fukuyamę końca historii, zaznaczonego upadkiem ZSRR, szerokim konsensusem na rzecz liberalnej demokracji, jako ostatecznego, bo najlepszego z możliwych ustrojów politycznych, i triumfalnym pochodem kapitalizmu, jako najlepszego z możliwych ustrojów gospodarczych. Cóż pozostało do powszechnej szczęśliwości? Jeszcze tylko poczekać chwilę na bardziej zapóźnione regiony świata, jeszcze tylko pociągnąć trochę rozwój nauki, jeszcze tylko odrobinę więcej stabilizacji politycznej, której gwarantem jest ONZ i coraz szersze NATO – i w zasadzie koniec, potem się już tylko bogacić. Biedniejsze regiony się po kolei zdemokratyzuje, urynkowi, wyśle się bratnią pomoc i wszystko będzie cacy. Niedobitki komunizmu muszą zaraz załamać się jak ZSRR i dołączyć do wspólnego marszu. Dumnie pójdziemy razem prostą drogą, na końcu której płoną światła ogólnoświatowego kapitalizmu, który wszystkim ludom przyniesie jutrzenkę pokoju.

Teza o nastaniu końca historii jest absurdalna, oparta nie tylko na błędnych przesłankach, ale i świadcząca o niezrozumieniu istoty historii, która zakończyć się może dopiero, gdy ostatni człowiek zniknie z powierzchni Ziemi. W czasie nauki do tegorocznej sesji egzaminacyjnej, byłem zmuszony wiele naczytać się o socjalistach utopijnych i ich pasjonujących metodach organizacji ludzkości. Wszystkie te falanstery, gminy i wioski miały zapewniać szczęście tak pełne, że ich mieszkańcy zaniechać mieli wszelkich reform, zadowoleni całkowicie ze swojego życia. Ogłosić można było wtedy koniec historii, co wydaje mi się być wizją nie tylko przerażającą, ale i stanowiącą najpoważniejszą słabość socjalizmu. Słabość tą dzielić mają dziś z socjalistami rzecznicy ustroju gospodarczego państw cywylizacji Zachodu. Ustrój ten zdaje się funkcjonować w zadowalający sposób, teoretycznie umożliwia nie tylko bogacenie się najbardziej przedsiębiorczym, ale też prowadzenie godnego życia tym, którzy na rynku pracy przegrywają. Autor tekstu, z którym podjąłem się polemiki, słusznie krytykuje próby narzucania całemu światu jednego modelu gospodarczego, popełnia jednak zasadniczy błąd, gdy nazywa go kapitalizmem.

Ludzkość w żaden sposób nie może dziś dążyć do kapitalizmu, dostrzegać w nim gwarancję ogólnoświatowego pokoju i dobrobytu. Przyczyna tego jest prosta, ale i powszechnie pomijana – kapitalizm jest kwestią przeszłości. Krytycy socjalizmu i gospodarki planowej, w swoich rozważaniach, odnoszą się do historii w taki sam sposób, jak czynią to krytycy kapitalizmu i jego wolnego rynku. Dla ustroju gospodarczego, który jest tak wytrwale promowany dziś przez państwa Zachodu, nie znajduję właściwej nazwy, ale w swoich mechanizmach wydaje się on być wynaturzeniem kapitalizmu i jedynie tyle ma z nim wspólnego. Kapitalizm opiera się na wolnym obrocie towarami, usługami, środkami produkcji, kapitałem, przy czym właśnie ta wolność definiuje cały sposób jego funkcjonowania. Podmioty gospodarcze konkurować mogą w sposób nieskrępowany, tak samo decydować mogą się na współpracę, zawierając między sobą umowy. W ustroju gospodarczym, jaki znamy z praktyki państw Zachodu, z wolności niewiele zostało, a zastąpiono ją koncesjami, zezwoleniami, kontrolami i biurokracją.

Szaleństwo polega zaś na tym, że zamiast, działając zgodnie z tym rozpoznaniem, ograniczać w miarę potrzeby kapitalizm, by ratować liberalną demokrację, Amerykanie (a my z nimi) zdecydowali się bronić kapitalizmu jako złotej wolności, w razie potrzeby ograniczając przy tym demokrację. To jest prawdziwy sens aktualnej wojny z terroryzmem. To sens zgody na ograniczenie swobód obywatelskich na czas wojny, której końca nie widać. To sens walki z terrorem poprzez kolejne inwazje, choć od początku wiadomo, że tak się terroryzmu nie pokona, a także niesienia demokracji na karabinach, choć wszyscy wiedzą, że demokracji się tak nie wprowadzi. I to jest wyjaśnienie narastających po obu stronach barykady fundamentalizmów.

Radosław Czajka szansę na stawienie czoła trudnościom, przed jakimi historia postawiła państwa Zachodu, widzi w ograniczaniu kapitalizmu, jeśli już przyjmiemy jego terminologię. Wiązać się to musi z dalszym rozrostem biurokracji i jej władzy nad procesami gospodarczymi, byłoby to więc jedynie pogłębianiem problemu, istniejącego już teraz. Krytykując kapitalizm postuluje on dalsze brnięcie w tendencje, które kapitalizmu są zupełnym zaprzeczeniem. W ustroju gospodarczym, o którym mówimy, rynkową grę przedsiębiorców zastąpiła gra polityków, którzy niemal dowolnie wpływać mogą na działania podmiotów gospodarczych, z czego, co można zrozumieć, czerpią osobiste korzyści. Procesy takie zachodzą na rynkach lokalnych, ale bardziej spektakularne są ich efekty, gdy odnoszą się do rynków międzynarodowych. Ogromne koncerny, mające szansę rozrosnąć się do swoich rozmiarów jedynie przy wsparciu polityków, dzięki pomocy władz zamożnych państw, z których się wywodzą, wykorzystują nierozwinięte gospodarki państw ubogich, również z udziałem tamtejszych władz. Czy to jest kapitalizm?

Komentarze

bialy

Kapitalizm wiecznie żywy

Zdarzyło mi się z okazji 11 września podzielić się paroma bardzo ogólnie zarysowanymi refleksjami na temat tzw. „wojny z terroryzmem”, i „obrony wolności, której terroryści nienawidzą”, i skończyło się na zderzeniu takich dwóch[...]

Dodaj komentarz

Zamiast komentować, możesz wysłać trackbacka. Zapewniam szczerze, że w ten sposób będzie równie świetnie.

W treści komentarzy działa formatowanie Textile. Nie ma możliwości wstawiania plików graficznych.

  • _emfaza_
  • *silna emfaza*
  • "opis odnośnika":http://odnośnik.com
  • p. akapit
  • # lista numerowana
  • * lista wypunktowana
Kod weryfikacyjny