Masa ludzi
Po powrocie z wykładu, który odbył się o nieludzko rannej porze, niemal zaraz rozsiadłem się wygodnie w towarzystwie książek. Nie przesadzałem zbytnio z intensywnością nauki, jednak zabrałem się przynajmniej wreszcie za niepozorny, aczkolwiek wyjątkowo irytujący mnie przedmiot. Budowanie spokojnej przyszłości, a dokładniej szykowanie się na egzaminy, nie mogło trwać zbyt długo, więc po paru godzinach, będąc z siebie i tak zadowolonym, wybrałem się na Masę Krytyczną. Pojęcie na czym to polega miałem tylko ogólne; jechałem odrobinę w ciemno, by zacząć udzielać się na Szczecińskiej Scenie Rowerowej. ;)
Do domu dotarłem nieco zziajany, pamiętać będę na przyszłość, by nie bić niepotrzebnie przy każdej okazji własnych rekordów prędkości. Wrażenia z samej Masy Krytycznej ogromnie pozytywne, wręcz masywnie. :) Niedługo poznać będzie można prawdopodobnie dokładniejszą liczbę uczestników, jestem jednak już teraz pewien, że było ich co najmniej dwustu. Stowarzyszeniu Rowerowy Szczecin, o ile tylko prawidłowo wszystko zrozumiałem i to jego członkowie stoją za organizacją całego wydarzenia, należą się porządne gratulacje. Pod czujną eskorta policji, przejechaliśmy głównymi ulicami Szczecina, wytwarzając przy okazji hałas, który skutecznie zwracał na nas uwagę. Chwilami sunęliśmy do przodu zbyt wolno, a trudno o utrzymanie równowagi na rowerze, gdy stoi się niemal w miejscu, jednak żadnych innych niedogodności nie było.
Jutro w jednym z piękniejszych punktów mojego miasta – Parku Kasprowicza, szykuje się ciekawa impreza rowerowa. Atrakcji podobno co niemiara, nie będę aż nawet zaczynał ich wymieniać. Przynajmniej przejazdem chciałbym się tam pojawić, i tak doskonale wiem, że z ambitnych planów nauki przez cały dzień zupełnie nic nie wyjdzie.

