W ramkach
W 21 numerze tygodnika Najwyższy Czas! przeczytać można interesujący wywiad Pawła Toboły-Pertkiewicza z brytyjskim historykiem Davidem Irvingiem, który zasłynął ostatnio tym, że wyrzucono go z targów ksiązki w Pałacu Kultury. Kwestia mojej opini na temat jego poglądów nie jest tu istotna, historia nie jest moją pasją, ważniejsze jest tu pytanie, czy Europa pamięta jeszcze o wolności słowa?
Dawid Irving ma pecha. Bo, jak słusznie zauważył Jan Marek Chodakiewicz – wybrał złego socjalistę. Gdyby zapał miłością do Lenina, a jeszcze lepiej Trockiego, to chodziłby w aurze wybitnego pisarza i profesora i przyjechałby do Polski na zaproszenie Dziennika. Jednak być może z powodu słynnej brytyjskiej ekscentryczności, a może dlatego, że miłość czasami ślepa jest, postawił na socjalistę brunatnego, czyli Hitlera.
Wydaje się, że to podsumowanie Tomasza Sommera rozwiewa wszelkie wątpliwości, co do okoliczności, w jakich rozegrał się niedawny skandal. Trudno mówić, że z wolności słowa zrezygnowano, jednak ujęta została ona w ciasne ramki politycznej poprawności. Powiedzieć publicznie można wszystko, o ile tylko nie odbiega to zbytnio od głównego nurtu. Przecież od słuchania takich podejrzanych rzeczy można poważnie zachorować, komuś pęknąć może jakaś ważna żyłka. Zapewne zakaz przedstawiania pewnych poglądów w założeniach ma działać pozytywnie, budować zdrowy trzon społeczeństwa. Mi jednak nietrudno jest wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś słysząc o zakazie negowania zbrodni nazistowskich pomyśli: a może coś jest na rzeczy?
Na koniec jeszcze wypowiedź głównego zainteresowanego – Davida Irvinga, z wywiadu o którym wspominałem wcześniej:
Historycy są zmuszani, aby dokonywać właściwych interpretacji wydarzeń historycznych ze względów politycznych. Historia nie jest wolna nauką, nie ma wolności badań – pisze się ją pod dyktando zapotrzebowań politycznych. Po co więc czytać dokumenty skoro wszystko i tak już wiadomo?
marcoos
Myślę, że gdyby ktoś chciał w identyczny sposób zaprzeczać zbrodniom Stalina, co Irving Hitlera, i zarzucił, że „w Katyniu nikt nie mordował żadnych Polaków”, zostałby potraktowany przynajmniej tak samo.