Niecierpliwy klient
Muzyka jest dla mnie ważna, bez dwóch zdań. Nie będę tu pisał, że niby bez niej moje życie byłoby li tylko nędzną egzystencją, ale tak, koniecznie muszę czasem czegoś posłuchać. Owa konieczność nachodzi mnie zazwyczaj poza domem, stąd przykra konieczność posiadania porządnych słuchawek. Nie jestem żadnym wyrafinowanym zboczeńcem, ale różnicę między mikroskopijnymi, chińskimi pchełkami, produkowanymi na plastikowe tony, a firmowym hełmofonem, w którym strach i wstyd wyjść na ulicę, bez problemu usłyszę. Muzyka musi też porządnie wybrzmieć, tak żeby można było ją poczuć, pewnie dlatego moje ambientowe szaleństwo nie trwało zbyt długo.
Dotąd miałem jakieś nędzne wkładki do uszu Sennheisera, ale dźwięk jaki wydawały zaczął mnie ostatnio irytować, zwłaszcza że miałem możliwość przekonania się, co potrafi mój odtwarzacz. Rozgrzebałem trochę sieć i znalazłem, Sennheiser PX 100 sprawiały wrażenie odpowiednich. Złożyłem zamówienie w pierwszym lepszym sklepie i…
Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. Wpis nie miałby jednak sensu, gdyby nie wydarzyło się nic podejrzanego. Chciałem pobawić się w śledzenie przesyłki na stronie internetowej, to przecież rzecz tak nowoczesna… Powszechnie poza tym wiadomo, że każdy śledzący w ten sposób przesyłki, odnosi sukcesy zawodowe, ma piękną żonę i trzy kochanki, jedną powabniejszą od drugiej, reklamy nie kłamią. Dowiedziałem się niestety rzeczy wysoce niepokojących, które każdemu skutecznie zepsułyby nastrój.

Jakiś drugi ja otworzył drzwi doręczycielowi, stanowczo odmówił przyjęcia przesyłki i ustalił z nim inny termin. Pojęcia nie mam jaki to termin, słuchawki mogą więc nigdy do mnie nie trafić. Sprawa wyjaśni się pewnie już jutro, kiedy to wyślę do sklepu standardowego maila z bluzgami. Do kogo jednak dotrze odpowiedź? Poza tym, kto za ten cały sprzęt wreszcie zapłaci? Już nawet mniejsza o to, że jest mnie dwóch, zwyczajnie chcę moje słuchawki!
Kasia
jeśli to ten kurier z 8 rano, to tym bardziej bym zabiła;)